A więc tak, jak byłam malutka to miałam bardzo jasne włosy, takie jak na zdjęciu powyżej. Z wiekiem oczywiście zrobiły się o wiele ciemniejsze.
Jak widać na zdjęciach, moja mama była jasnowidzem nadchodzących trendów bo już wtedy miałam bardzo modne fryzury ;D Dobierańce, kwiatki we włosach to był mój żywioł, a raczej mojej mamy, bo ja za dużo wtedy do powiedzenia raczej nie miałam, chociaż byłam upartym dzieckiem i zawsze miałam ostatnie słowo ^^ Co było dobre, uwielbiałam nosić kapelusze, to był nieodłączny element mojego "outfitu" xD Włosy zawsze miałam długie i nigdy ich nie ścinałam. Najkrótsze miałam chyba sięgające za łopatki. Jedyną ingerencją było to, że co ileś lat zachciewało mi się mieć grzywkę. Pierwsza pojawiła się w podstawówce:
Włosy wtedy miałam chyba najpiękniejsze. Przeważnie chodziłam w warkoczach lub kucyku. Było ich też bardzo dużo i były bardzo grube. Potem grzywka odrosła, jednak w gimnazjum znowu chciałam jakiejś zmiany, jednak nigdy nawet mi nie przyszło do głowy, żeby włosy pofarbować czy ściąć. Więc znowu pojawiła się grzywka, tyle tylko, że tym razem mama trochę przesadziła...
W tym czasie chodziłam głównie w rozpuszczonych włosach, przy czym moja pielęgnacja ograniczała się głównie do szamponu. Pamiętam, że wielokrotnie chciałam kupić sobie coś do włosów jednak mama się nie zgadzała xD ale kiedyś dała naciągnąć się na odżywkę z Nivea :P Potem włosy znów odrosły. I jak poprzednim razem znowu nie wytrzymałam zbyt długo. Pod koniec 1 klasy liceum znowu zrobiłam sobie grzywkę... ale mając w pamięci ostatnie cięcie mamy tym razem zabrałam się za to sama :D efekt wyszedł miej więcej taki:
Przyznaję bez bicia, tak naprawdę nigdy nie byłam u fryzjera. A to dlatego, że jednego miałam w domu ;P moja mama kształciła się w tym kierunku, ale jak poznała tatę, to jakoś tam wyszło, że została florystką :D Mogłam szaleć do woli, bo mama uwielbiała "znęcać" się nad swoimi dziećmi robiąc im przeróżniaste fryzurki:
Jak widać na zdjęciach, moja mama była jasnowidzem nadchodzących trendów bo już wtedy miałam bardzo modne fryzury ;D Dobierańce, kwiatki we włosach to był mój żywioł, a raczej mojej mamy, bo ja za dużo wtedy do powiedzenia raczej nie miałam, chociaż byłam upartym dzieckiem i zawsze miałam ostatnie słowo ^^ Co było dobre, uwielbiałam nosić kapelusze, to był nieodłączny element mojego "outfitu" xD Włosy zawsze miałam długie i nigdy ich nie ścinałam. Najkrótsze miałam chyba sięgające za łopatki. Jedyną ingerencją było to, że co ileś lat zachciewało mi się mieć grzywkę. Pierwsza pojawiła się w podstawówce:
Na tym zdjęciu widać też nieudaną próbę zrobienia sobie loków na ślimaczki =] chociaż to też pewnie przez wilgoć jaka panowała w lesie :P
W liceum wpadłam też na genialny pomysł przejścia na dietę. Poszłam do dietetyczki i w zasadzie wszystko odbywało się pod jej czujnym okiem, więc pewnie musiałam dostarczać organizmowi wszelkich potrzebnych składników...a jednak coś poszło nie tak, ponieważ moje włosy zaczęły wypadać garściami, normalnie liniałam jak pies na wiosnę xD Obwód kucyka to było ok. 5 cm, jak nie mniej. Jednak na przerażeniu się skończyło bo nic z tym dalej nie zrobiłam. Mama próbowała mnie pocieszyć mówiąc,że włosy tak wypadają co 7 lat....taa jakiś stary babciny przesąd pewnie, no ale ok.. :P Skończyło się na tym, że moje długaśne sięgające za pupę włosy mogłam spiąć w kok jedną klamerką. Był on tak malutki, że ktoś kto nie wiedział jak na prawdę są długie pomyślałby, że sięgają ledwo do łopatek... ;_;
O końcówkach nawet żal pisać, bo można sobie wyobrazić jak one wyglądały bez żadnego zabezpieczania i używania głownie szamponów z SLES... w dodatku podcinałam je może raz na 2-3 lata. To był koszmar...one już nawet nie były rozdwojone, ale rozpięciorzone xD Po umyciu wysychały w 5 minut i miałam jedno wielkie siano na głowie. Raz jak poszłam tak tylko dla towarzystwa z mamą do fryzjera i mama poprosiła fryzjerkę, żeby przyjrzała się im pod mikroskopem to okazało się, że końce są tak zniszczone, że nie ma już w nich nawet barwnika, były normalnie przeźroczyste.... ale jak to ja oczywiście musiałam się uprzeć, że nic ścinać nie będę bo chce mieć tak długie włosy, a nawet jeszcze dłuższe. Byłam wtedy bardzo zakompleksiona...i chyba do dzisiaj trochę jestem, ale staram się z tym walczyć, czego przykładem jest ten blog ;) Moje włosy uważałam za mój największy atut i miałam świra na ich punkcie. W liceum nie chciałam ich nikomu pokazywać więc po prostu zawsze chodziłam w luźnym koczku, nigdy do szkoły nie przyszłam w rozpuszczonych włosach, więc jak wbiłam na studniówkę z rozpuszczonymi włosami i na dodatek z wiankiem na głowie to pewnie niektórzy się zdziwili troszkę :P Moje włosy wtedy wyglądały mniej więcej tak:
A to ze studniówki :
Nie jest to najlepsze zdjęcie, ale tu najlepiej widać ich długość ^^
I tak bym sobie trwała do dzisiaj, gdyby jakieś miesiąc temu ktoś z moich znajomych nie polubił jakiejś włosowej strony na facebooku... weszłam tam tak z ciekawości i obejrzałam filmik Aliny Rose o zapuszczaniu włosów. Natchnął mnie on do tego zby następnego dnia udać się do Rossmana i kupić sobie jakieś kosmetyki do włosów...tak jakieś...Więc następnego dnia ruszyłam jak spuszczona z łańcucha do sklepu i kupiłam kilka rzeczy nie patrząc na składy i tak dalej, tylko na bardzo przekonywujące zapewnienia producenta...Taak, więc gdy wróciłam do domu cała happy i dumna z siebie, postanowiłam, że poczytam trochę więcej o włosach i trafiłam na bloga Anwen, do kopalni wiedzy o włosach...i zdałam sobie sprawę, że to co kupiłam to chyba jedne z najgorszych rzeczy, które mogłam kupić xD Jedynie szampon mogę użyć do oczyszczenia włosów. Dlatego ostrzegam wszystkie początkujące włosomaniaczki, które tak samo jak ja są w gorącej wodzie kąpane NAJPIERW POCZYTAJCIE, A DOPIERO POTEM WYRUSZAJCIE NA ZAKUPY xD
Dzięki temu co się dowiedziałam z bloga Anwen i innych wreszcie dopuściłam do siebie myśl (choć bardzo niechętnie), że nie długość się liczy, ale jakość... do dzisiaj boli mnie ta prawda xD Więc dzielnie, ze łzami w oczach poszłam do mamy i poprosiłam ją o "podcięcie końcówek".
![]() |
| Pierwsze cięcie (trochę niewyraźne bo z telefonu) |
Jednak efekt końcowy mnie nie zadowolił więc parę dni później mama ciachnęła mnie jeszcze raz. W sumie poszło ponad 40 cm ;_;
Teraz diametralnie zmieniłam swoją pielęgnację, używam łagodnego szamponu (na razie jest to cien baby bo znalazłam go w szafce i został mu jeszcze miesiąc ważności więc szkoda zmarnować xD) ale potem będę próbować babydream. Wcieram sobie Jantar i na wypadanie włosów łykam Revalid. A no i oczywiście zaczęłam olejować włosy. To był kluczowy krok do sukcesu. Żadne maski czy odżywki nie robią na moich włosach takich cudów jak olej. A tak wyglądają moje kłaczki po dwutygodniowej pielęgnacji ^^
To może jeszcze tak dla porównania xD
Aktualna pielęgnacja (jeżeli coś robię źle lub używam nieodpowiednich kosmetyków, powiedzcie mi, nie znam się na tym jeszcze aż tak dobrze:) a i wydaje mi się, że mam włosy wysokoporowate). Moje włosy niestety potrzebują codziennego mycia więc mam szerokie pole do popisu xD Staram się codziennie nakładać olej . Myję metodą OMO i po myciu nakładam jeszcze na pół godziny maskę. Przed myciem robię piętnastominutowy masaż głowy i wcieram Jantara. Nie suszę włosów. Czasami zostawiam olej na całą noc. Piję len i skrzypokrzywę. Kosmetyki:
- Szampony: na codzień: Cien baby shampoo i babydream czasami czasami ziołowe z GP nagietek lekarski i pokrzywa zwyczajna; do oczyszczania: Farmona seboravit z czarną rzepą i Radical szapmon wzmacniający ze skrzypem polnym, Isana suchy szampon;
- Odżywki: Garnier avokado i karite, Garnier morela i olejek migdałowy, Isana odżywka połysk jedwabiu (różowa), Alterra granat i aloes, Farmona Żeń-Szeń, Nvea intense repair, Fitomed odżywka regenerująca (perełka, która w składzie ma praktycznie same ekstrakty), b/s--> Joanna balsam do włosów miód i mleko;
- Maski: Vatika z czarnuszką, Receptury Babci Agafii maska drożdżowa, Biovax maska do włosów suchych i zniszczonych, L'oreal Paris Elseve total repair, Ziaja masło kakaowe maska wygładzająca i Ziaja intensywna odbudowa;
- Oleje: Dabur Amla, Babydream, Babydream dla mam, Olej z korzenia łopianu;
- Na końcówki: Bioelixire Argan Oil, jedwab Biosilk, jedwab w spray'u Marion;
- Wcierki: Jantar
- Suplementy, zioła: Revalid, len, skrzypokrzywa;







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz